Od jakiegoś czasu Tosia używa kubeczka Doidy. Celowo nie napisałam, że z niego pije, bo na ogół go gryzie :) Ale kiedy w kubeczku znajduje się coś gęstszego niż woda czy mleko, na przykład zupa-krem, sprawa nie wygląda tak tragicznie. Z podanych niżej proporcji wychodzą dwie porcje - dla dziecka i Mamy :) Oczywiście soli nie dodajemy, ale zupa ma akurat tę wspaniałą zaletę, że można ją dosolić już na talerzu albo w garnku, gdy odłożymy już część dla dziecka.
Przygotowuję ją w większości z mrożonych warzyw, ale oczywiście świeże też się nadadzą - jeśli akurat robicie ją w sezonie na groszek :)
Skąd nazwa? Stąd, że warzywa sypię na garści, a Tosia lubi zanurzyć garstkę w Doidy ;)
SKŁADNIKI:
garść zielonego groszku
garść brokułów
garść marchewki
garść fasolki szparagowej
zioła prowansalskie
kostka rosołowa domowej roboty (bez soli) - post z przepisem w przygotowaniu
olej kokosowy/oliwa
pieprz biały
opcjonalnie: mleko kokosowe/jogurt naturalny
WYKONANIE:
Do pół litra zimnej wody wrzucamy olej koko lub oliwę, kostkę rosołową i inne mrożonki (oprócz groszku), zagotowujemy. Gdy woda zacznie mrugać, dodajemy większe warzywa i gotujemy do miękkości. Na koniec wsypujemy groszek zielony, który potrzebuje najmniej czasu do zmięknięcia. Gdy i on będzie miękki, doprawiamy ziołami i pieprzem i odstawiamy do przestudzenia. Miksujemy na gęsty, pożywny krem. Dla złagodzenia smaku można zaciągnąć odrobiną jogurtu lub mleka kokosowego.
Jak pisałam, ja podaję z kubeczka Doidy - ale można też zastosować np. jako dip do warzyw, kopytek czy paluszków chlebowych.
Na zdjęciu zupa przed obróbką termiczną...
... i przed zaserwowaniem :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
0 komentarze:
Prześlij komentarz